Znajdź książkę

Recenzje

  • 7
Jon Krakauer. Wszystko za Everest
Wszystko za Everest
Jon Krakauer
[Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015, przekład Krystyna Palmowska, stron 344;
wcześniejsze wydanie: Mayfly, Warszawa 2009, przekład Dorota Konowrocka, stron 294]

To chyba najbardziej znana książka dotycząca Everestu. Od lat utrzymuje się na listach bestselerów literatury podróżniczej, swego czasu była nominowana do Nagrody Pulitzera, przetłumaczono ją na ponad 20 języków. Jej autor – Jon Krakauer – w zawrotnym tempie przeszedł drogę od zwykłego dziennikarza do bestselerowego reportażysty i medialnego eksperta od wspinaczki wysokogórskiej. Amerykańska Akademia Sztuk Pięknych i Literatury przyznała książce swoje wyróżnienie, uzasadniając, że pisarstwo Krakauera „łączy wytrwałość i odwagę najlepszych tradycji dziennikarstwa śledczego ze stylową subtelnością i głębokim wglądem w tematykę”. Dziś, gdy temat tragicznego sezonu 1996 roku pod najwyższą górą świata przewałkowano na tysiące sposobów, opinia Akademii, zwłaszcza dotycząca obiektywizmu autora (a tym, jak wiadomo, powinien się wykazać dziennikarz śledczy :-), wydaje się nieco na wyrost.

W założeniu miał to być gazetowy reportaż. W Ameryce właśnie zaczynała się era komercjalizacji wspinania – mając odpowiednio dużo pieniędzy można było „wykupić sobie wycieczkę” na najwyższą górę świata. Amerykański poczytny magazyn „Outside”, trzymający rękę na pulsie nowych mód i społecznych zjawisk, postanowił wysłać na taką komercyjną wyprawę jednego ze swoich dziennikarzy. Miał on z pozycji uczestnika, klienta, opisać cały proces zdobywania Everestu, naświetlić plusy i minusy takich ekspedycji, ocenić przygotowanie przewodników. Wybrano Krakauera, bo świetnie się do tego zadania nadawał, od lat wspinał się na mniejsze i nieco większe góry, miał siłę i podstawowe umiejętności, by dotrzeć na sam wierzchołek Dachu Świata. Nikt nie przypuszczał, że przyjdzie mu uczestniczyć w jednym z najtragiczniejszych everestowych sezonów.

Krakauer pojechał, zdobył górę, udało mu się ujść z życiem, a co widział, albo wydawało mu się, że widział, po powrocie opisał. Najpierw powstał stworzony na gorąco reportaż, kilka miesięcy później – książka. A że Krakauer potrafi naprawdę dobrze pisać, w odpowiedni sposób dawkując dramatyzm i przemyślenia, kreśląc zdania z rozwagą, a przecież emocjonalnie, od jego opowieści trudno się oderwać. Znajdziemy w tej książce wszystko, co trzeba, byśmy wsiąkli w Everest. Są marzenia, jest brutalny realizm, wielkie dramaty i cudowne ocalenia. Są znakomicie zarysowane postacie, nieprzewidywalne zachowania w sytuacjach ekstremalnych, jest świetnie skonstruowana narracja i przyznanie się do własnych słabości. Jest też próba odpowiedzi na pytanie, co zawiniło w kryzysowej sytuacji lub kto?

I tu pojawia się problem. Krakauer doskonale opanował dziennikarski warsztat, wie, jak pisać, żeby poruszyć czytelnika, zna sztuczki, które pozwalają kształtować opinię publiczną tak, by przyjęła ona określony punkt widzenia, umie grać półsłówkami, zapytaniami, zafrasowaniem... Wciągnięci w opowieść, bezkrytycznie przyjmujemy, że wydarzenia przebiegały tak, jak opisał je Krakauer (jeśli się mylił, przecież nas o tym poinformował), i że wnioski, które wyciągnął, są bezstronne i rzetelne. Tymczasem zaraz po publikacji Wszystkiego za Everest podniosły się głosy, że w książce jest sporo przeinaczeń. Największy spór rozgorzał na linii Krakauer – Bukriejew, bo to właśnie postawę tego ostatniego – przewodnika konkurencyjnej wyprawy, Krakauer najbardziej skrytykował. W najnowszym polskim wydaniu, którego przekładu dokonała znana himalaistka Krystyna Palmowska, znalazło się obszerne postscriptum Krakauera dotyczące tego sporu. Jak wytrawny gracz Krakauer sypie głowę popiołem w drobnostkach i podtrzymuje swoją krytykę, powołując się na różnych świadków. Jest mu łatwo, Bukriejew nie może polemizować, zginął, jak wiadomo, w 1997 roku w lawinie na Annapurnie.

Nie chcę powiedzieć, że Wszystko za Everest zostało napisane pod z góry określoną tezę, ale warto pamiętać, że to tylko jedno z wielu subiektywnych spojrzeń na ten feralny dzień. Nie ulega natomiast wątpliwości, że jest to książka ważna, skoro wciąż budzi emocje, stając się pożywką dla filmów i niezliczonych krytycznych analiz dotyczących komercyjnych wypraw na Dach Świata. Film Everest, który opowiada o tragicznym sezonie 1996 roku i który wywołał w Polsce wysyp górskich książek, nie spotkał się jednak z aprobatą Krakauera. Uznał on, że został w nim przedstawiony w złym świetle, a jak było naprawdę, ukazuje tylko i wyłącznie jego książka. Trąci to monopolem na prawdę.

Zobacz recenzję zbiorczą o książkach poświęconych wydarzeniom pod Everestem w 1996 roku [klik].

ikonka gór - przerywnik tekstu

Zobacz LISTĘ wszystkich zrecenzowanych na blogu książek tutaj – [klik].

Zobacz OKŁADKI wszystkich zrecenzowanych na blogu książek tutaj – [klik].

Brak komentarzy

góry lektury logo490
© 2025 baturo.pl

Inne strony