Znajdź książkę

Recenzje

W polskim piśmiennictwie górskim Tatry i Podhale zajmują miejsce szczególne. Od drugiej połowy XIX wieku nieprzerwanie trwa kult tego regionu, z apogeum przypadającym na dwudziestolecie międzywojenne. Wtedy to „Tatry zaspokajające ówczesny polski głód wielkości – by przywołać Jacka Kolbuszewskiego, który swoje prace naukowe poświęcił górskiej literaturze – stały się swoistą pokoleniową koniecznością”. W XIX wieku nastąpił również gwałtowny rozwój piśmiennictwa tatrzańskiego, a wiązał się on z równie gwałtownym rozwojem turystyki w tamtym okresie. Dziś XIX-wieczne teksty krajoznawczo-podróżnicze znane są nielicznym, mimo że całkiem dobrze zniosły upływ czasu. Wspomnę tu jedynie o dwóch książkach, które przez dziesięciolecia kształtowały obraz góralszczyzny i tematyki tatrzańskiej w polskich oczach. Chodzi o Sześć dni w Tatrach Tytusa Chałubińskiego (1879) oraz Na Skalnym Podhalu Kazimierza Przerwy-Tetmajera (1903).

Kim był Chałubiński dla Zakopanego nie trzeba tłumaczyć. Lekarz, botanik, badacz Tatr i wybitny ich znawca, był jedną z najbardziej zasłużonych postaci dla rozwoju zagubionej w górach wioski. Jego Sześć dni w Tatrach to opis wyprawy odbytej we wrześniu 1878 roku, podczas której wraz z towarzyszami wszedł na Wysoką, Rysy i Murań oraz zdobył Gerlach. Publikacja, ciesząca się niegdyś ogromną popularnością, stanowi dziś bezcenny zapis czasów, gdy tatrzańską turystykę uznawano za zajęcie elitarne, „a słowo „taternik” było tak nowe, że wymagało od autora wyjaśnienia w nawiasie”. Na Skalnym Podhalu Tetmajera to natomiast zbiór opowiadań pisanych gwarą podhalańską. Ukazywały one, jak pisał Jacek Kolbuszewski, „świat dawny, czasem sprzed lat kilkudziesięciu, czasem sprzed stuleci, czasem z przeszłości bliżej nieokreślonej, ujawniającej jednak znamienne cechy charakteru i kultury Górali”. Znaczenie książki Tetmajera trudno przecenić, to – jak zauważano tuż po jej wydaniu – „folklor podniesiony do godności literatury”.

Moja topka – z jednym wyjątkiem – nie sięga XIX wieku. Umieściłam w niej publikacje o dużej wartości literackiej i/lub poznawczej w większości z połowy XX stulecia. Są to tytuły, które wśród miłośników literatury tatrzańskiej doczekały się miana klasyków, choć poprawniej byłoby je określić epitetem sprzecznym – jako „współczesną klasykę”. Książki ułożyłam zgodnie z datą ich pierwszego wydania (podaję ją w nawiasie przy tytule).

na przeleczy wrazenia i obrazy z tatr stanislaw witkiewicz 210
Na przełęczy. Wrażenia i obrazy z Tatr
Stanisław Witkiewicz
(1891)

 

Dzieło Stanisława Witkiewicza wyrasta z Sześciu dni w Tatrach Tytusa Chałubińskiego. Witkiewicz opiewa urodę Tatr i górali, punktem wyjścia do swoich rozważań czyniąc letni pobyt w Tatrach i odbytą przez siebie wycieczkę przez Przełęcz Mięguszowiecką do Morskiego Oka. Spogląda przy tym na góry zarówno okiem zafascynowanego widokami turysty, jak i artysty malarza, łącząc plastyczne opisy krajobrazów oraz sylwetki mieszkańców dawnego Zakopanego z przemyśleniami natury socjologicznej. Witkiewicz nie stroni od góralskiej gwary, a jego tekst fragmentami może nużyć współczesnego czytelnika nie tylko mnogością opisów przyrody, lecz również językiem minionej epoki. Mimo to książka ma wyjątkowy charakter i bezsprzecznie miała wpływ na polską kulturę.

Jalu Kurek Ksiega Tatr 210
Księga Tatr
Jalu Kurek
(1955)

 

„Po Witkiewicza książce Na przełęczy i po Skalnym Podhalu Tetmajera to trzecie epokowe dzieło o Tatrach i o Zakopanem, najbogatsze w prawdę i przykuwające tą prawdą, owoc wielkiej miłości całego życia i pełni poznania Tatr” – pisał o książce profesor Juliusz Kleiner. Zbeletryzowana opowieść o dziejach Zakopanego i rozwoju turystyki od połowy XIX wieku do początku XX wieku do dziś jest chętnie czytana, co można uznać za pewien wyczyn. W książce występują postacie autentyczne, głównym bohaterem jest Klemens (Klimek) Bachleda, jeden z najwybitniejszych przewodników i ratowników tatrzańskich. Choć współcześnie zarzuca się Kurkowi nadmierne zmyślenia i zbyt dużą dowolność w interpretacji faktów, jego książka broni się literackim stylem i wciągającą narracją.

Na recenzję książki zapraszam tu – [klik]

trylogia tatrzanska 210
Trylogia Tatrzańska
Wawrzyniec Żuławski
(1954–1957)

 

Na trylogię składają się trzy tomy tatrzańskich opowiadań Żuławskiego: Sygnały ze skalnych ścian (1954), Tragedie Tatrzańskie (1956) oraz niedokończone, wydane po śmierci autora Skalne lato (1957). „Pisząc serię książek na temat ratownictwa tatrzańskiego – zauważa we wstępie do Trylogii Janusz Kurczab – Żuławski utrafił w gusty i zainteresowania społeczeństwa, które dopiero co, po przeżytej gehennie wojennej, zaczęło interesować się górami. Okazał się bardzo poczytnym pisarzem. Bo też jak nikt inny miał z czego czerpać”. Żuławski brał udział w wielu wyprawach ratunkowych, a jego książki wciąż przypominają, czym było prawdziwe górskie partnerstwo.

W strone Pysznej 210
W stronę Pysznej
Wanda Gentil-Tippenhauer, Stanisław Zieliński
(1961)

 

Tytułowa Pyszna to hala w górnej części Doliny Kościeliskiej, na której do 1945 roku znajdowało się schronisko turystyczne – ulubione miejsce zakopiańskich narciarzy. To oni oraz ratownicy Pogotowia, turyści, wspinacze i górale-przewodnicy zapełniają stronice książki. W stronę Pysznej ma jednak głównego bohatera – Józefa Oppenheima. „Opcio” w latach 20. i 30. XX wieku był jedną z najbarwniejszych postaci Zakopanego: znał niemal wszystkich, urządzał słynne narciarskie wyrypy, uwieczniał piękno gór na artystycznych fotografiach i przez 25 lat kierował Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym. Ładunek nostalgicznych wspomnień z międzywojennych zakopiańskich lat, którymi wypełniona jest książka, sprawia, że trudno oprzeć się jej czarowi.

Na recenzję książki zapraszam tu – [klik]

komin pokutnikow 210
Komin Pokutników
Jan Długosz
(1964)

 

To książka szczególna – świetna literacko, w ciekawy sposób, nawet dla osób niezainteresowanych górskimi sprawami, przedstawiająca „solidny kawałek historii taternictwa”. Długosz, który był wybitnym taternikiem i alpinistą, umiał przekuwać górskie przeżycia w zajmującą literacką narrację. Zginął, mając 33 lata, na grani Zadniego Kościelca. Książka – zbiór opowiadań – wyszła już po jego śmierci. Szybko stała się pozycją kultową, wciąż też wywołuje emocje. Może dlatego, że – by przywołać słowa Michała Jagiełły – „to coś więcej niż klasyka literatury górskiej, to intrygująca proza artystyczna zakorzeniona i w naszej tradycji literackiej, i w życiu jej autora”.

ikonka gór - przerywnik tekstu

Komu mało, w bonusie trzy publikacje od lat mające swoich zagorzałych wielbicieli.

pepek swiata wspomnienia z zakopanego 210
Pępek świata. Wspomnienia z Zakopanego
Rafał Malczewski
(1960)

 

Malczewski wiele lat spędził w Zakopanem. Jego wspomnienia oddają specyficzną atmosferę, jaka panowała w stolicy Tatr w dwudziestoleciu międzywojennym. Dowcipnie przedstawione artystyczne i górskie środowisko, barwne opisy zakopiańskiego blichtru i próżności, początki górskiej turystyki i związanego z nią pogotowia ratowniczego tworzą niezapomniany klimat tej opowieści. Pierwsze wydanie książki zostało ocenzurowane przez władze Peerelu, warto więc sięgnąć po wznowienia ukazujące się po roku 1990, w których przywrócono usunięte fragmenty.

wolanie w gorach 210
Wołanie w górach
Michał Jagiełło
(1979)

 

To opowieść o historii i działalności pogotowia górskiego w polskich Tatrach, a przy okazji kronika najciekawszych oraz najtrudniejszych akcji ratunkowych. Jagiełło, przez wiele lat związany z TOPR, nie stroni tu od osobistych uwag i komentarzy. „Materię tej książki – pisze we wstępie – tka samo życie z całym przypisanym mu dramatyzmem, niezwykłymi zbiegami okoliczności i zdumiewającą plątaniną racjonalności z zachowaniami, które trudno wytłumaczyć w kategoriach chłodnego rozumowania […]. To zagęszczona refleksja o tym, jak jedni ludzie ratują innych ludzi, i o tym, że zniesienie ciała w dolinę to też jest jakiś rodzaj ratowania – choćby tylko uświęconego tradycją szacunku dla zmarłego”. Od czasu pierwszego wydania książki ukazało się jej kilka wznowień. To jeden z największych bestselerów wśród książek o tematyce tatrzańskiej.

miejsce przy stole 210
Miejsce przy stole
Andrzej Wilczkowski
(1982)

 

To kultowa pozycja polskiej literatury górskiej. Wilczkowski opisuje powojenne środowisko wspinaczkowe. Jego wspomnienia pełne są zajmujących anegdot, zabawnych i przejmujących opowieści o ludziach, których spotkał na swojej drodze, wspinaczkowych osiągnięciach oraz górskich tragediach. A ponieważ trudno odmówić Wilczkowskiemu talentu narracyjnego, jego tekst świetnie oddaje klimat dawnych czasów. Najlepiej ducha tej książki podsumowują słowa samego Wilczkowskiego wypowiedziane w jednym z prasowych wywiadów: „Całe to wspinanie jest zupełnym kretynizmem, ale tak pięknym, że nie można go z niczym porównać”. I takie jest Miejsce przy stole.

ikonka gór - przerywnik tekstu

Bogactwo literatury tatrzańskiej sprawia, że każdą topkę można wydłużać o kolejne i kolejne publikacje. Na samiusieńki koniec chciałabym więc polecić książkę, którą – niesłusznie! – pokrył kurz przynależny starociom. Wciąż broni się jednak poznawczą wartością, a to wystarcza, by o niej przypominać i… czytać.

odkrynoldoliny1960 210
Od krynoliny do liny
Halina Ptakowska-Wyżanowicz
(1960)

 

Okładka i tytuł mówią wszystko – to książka o pierwszych taterniczkach. Stosunek kobiet do Tatr oraz ich działalność w górach są rzadko poruszane w naszej literaturze. Tym bardziej warto zapoznać się z tekstem Haliny Wyżanowicz. „Temat ten można podać interesująco lub nie – pisał w w rekomendacji książki Wawrzyniec Żuławski – uczynić z niego suche sprawozdanie lub barwne, emocjonujące opowiadanie, oparte na ściśle sprawdzonych faktach. Autorka obrała tę drugą drogę”. 

Na recenzję książki zapraszam tu – [klik]

góry lektury logo490
© 2025 baturo.pl

Inne strony