Znajdź książkę

Recenzje

  • 9
Elżbieta Sieradzińska. Wanda Rutkiewicz. Jeszcze tylko jeden szczyt
Wanda Rutkiewicz. Jeszcze tylko jeden szczyt
Elżbieta Sieradzińska
[Marginesy, Warszawa 2018, stron 568]

Gdyby Ewa Matuszewska, pisarka i przyjaciółka Wandy Rutkiewicz, dożyła premiery tej książki, musiałaby jej przyklasnąć. Wreszcie „najbardziej znana polska himalaistka” doczekała się biografii wyjątkowej, skrojonej na miarę jej osiągnięć i złożonego charakteru. Biografii subtelnej, rozgrywanej w półtonach i niedopowiedzeniach. Prywatność Wandy przenika się tu z medialnym kreowaniem, życie na dole z górskimi wyprawami, przeżycia i uczucia — z tym, co uzewnętrznia się w kontaktach z innymi. W oczach Sieradzińskiej Rutkiewicz nie poddaje się schematom i łatwym ocenom, jest nieuchwytna, utkana ze sprzecznych poglądów, idei, pragnień. Pewna siebie i zagubiona, nadambitna, ale też niezwykle empatyczna, pedantyczna i bałaganiara, towarzyska pustelnica, silna, a jakże krucha. Parafrazując słowa znanej niegdyś piosenki: naprawdę jaka była nie wie nikt. Być może nie wiedziała tego nawet sama Wanda. Elżbieta Sieradzińska zawiesza osądy, skłania do innego spojrzenia, do bycia uważnym, wrażliwym na drobiazgi.

Patrzą w niebo wysokie, czyste. Reinhold Messner jest już uznaną gwiazdą alpinizmu; dziewczyna, która siedzi obok — jeszcze nie. Rozmawiają. O pewnych rzeczach mówi się łatwiej z oczami utkwionymi w nocnym niebie, zwłaszcza jeśli jest się introwertykiem, który w ogóle o sobie mówi rzadko. W mroku nie widać wyrazu twarzy, błysku oczu, zaciśniętych ust.

Nie ma dobrej biografii Wandy bez przytłaczającej obecności gór. Była w nich zanurzona, stanowiły jej punkt odniesienia, im podporządkowała wszystko. W wielu rozmowach i wywiadach podkreślała znaczenie gór w swojej codzienności, powtarzała: „tam czuję się jak w domu, tam jestem szczęśliwa”. Przebieg jej życia jakby to potwierdza. Jakby, bo miała przecież sporo chwil zwątpienia, kiedy to, co osiągnęła w himalaizmie, poddawała może nie negacji, ale zawieszeniu, kiedy pojawiały się myśli o rodzinie, dziecku, zwykłym życiu, „byciu jak inni”. Na pewno to, co działo się w jej głowie, rzutowało na górskie wyzwania oraz osiągnięcia. I vice versa. Te powiązania nizin z górami, psychiki z fizycznością, upływającego czasu z coraz większym osamotnieniem mocno, bardzo mocno wybrzmiewają w książce.

Wanda, a jak twoje życie prywatne? Masz na nie czas? Pytanie Andrzeja Zawady jest raczej retoryczne, a odpowiedź prosta: jej życie prywatne to góry. […]
Nie ma nikogo i nic: mężczyzny, domu, dzieci, innej pasji, innego celu, zawodu, innych marzeń, a zwłaszcza planu B na życie po górach lub życie bez gór. […] Bez przerwy otoczona ludźmi, rozpoznawalna na każdym kroku, po wejściu do mieszkania zostaje sama. Ma tylko matkę i góry.

Zdobne w przymiotniki i porównania, chciałoby się powiedzieć nieco barokowe pisarstwo Sieradzińskiej zmusza do skupienia i powolności podczas lektury, smakowania słów, odczytywania gestów. Już przytoczone cytaty wystarczą, by zorientować się, że książce daleko do tak obecnie popularnych reportaży biograficznych. Sposób prowadzenia narracji — nie do końca linearny, z nawrotami akcji, przetykany okołogórskimi rozważaniami — przypomina bardziej powieść biograficzną, w tym wypadku pozbawianą dialogów. Elżbieta Sieradzińska trzyma się jednak faktów, tyle że przemienia je w tekst literacki. Piękną prozę o życiu. Nie upraszcza języka w imię dobitności przekazu, nie umizguje się do czytelnika, jej książka jest frapująca, wielowymiarowa, wymagająca. Tak jak Wanda. Jeśli szukać na siłę niedostatków tej biografii, można wskazać na zdarzające się tu i ówdzie mało czytelne skróty myślowe i literówki oraz kilka przeinaczeń faktograficznych. Zaburzają świetny odbiór książki, zwłaszcza pod koniec; być może nie starczyło czasu na dobrą redakcję i korektę. Łatwo to jednak wybaczyć — książka swoim rozmachem, językowym bogactwem robi wrażenie.

W środku w jakimś sensie samotna była chyba zawsze. Nie było tego widać ot tak, na co dzień. Samotność ukryta gdzieś głęboko wychodziła znienacka, gwałtownie i z hukiem […]. Całej jej karierze towarzyszyły nierozłącznie sukces i gorycz. Sukcesy w ścianie i gorycz w relacjach międzyludzkich, samotność, odrzucenie, krytyka, a na końcu zarzut wspinaczkowego oszustwa.

Nostalgiczna, nastrojowa, refleksyjna — Wanda Rutkiewicz. Jeszcze tylko jeden szczyt to książka dla tych, którzy potrafią docenić sugestywność niuansów. Autorka wykonała olbrzymią pracę, jeśli chodzi o zebrane materiały. Przeprowadziła dziesiątki rozmów z alpinistami, sięgnęła do wielu nieznanych źródeł, choćby zachowanych wspomnień matki himalaistki Marii Błaszkiewicz. Ale zrobiła też coś więcej: nie wpasowała życia Wandy w obcisły gorset suchych faktów. Utkała biografię z niedomówień, zaprzeczeń, rozpisała na wiele głosów. Każde zdarzenie, każdą wypowiedź da się tu odczytać na kilka sposobów. Który jest właściwy? Każdy? A może żaden? Elżbieta Sieradzińska niczego nie przesądza. Czasami podsuwa własne tropy, czasem podążą za poglądami innych. Ze wspomnień tych, którzy znali Rutkiewicz, z wypowiedzi samej himalaistki próbuje złożyć obraz życia. Drąży, stawia pytania, ale przede wszystkim pragnie zrozumieć wybory i postępowanie chłodnej na zewnątrz, a wewnątrz buzującej od emocji Wandy. Tej Wandy…

Alpinizm to smakowanie życia na krawędzi, sport najwyższego ryzyka. Sport? A może religia, filozofia, narkotyk, choroba?

W swojej książce Na jednej linie Wanda Rutkiewicz przytacza wiersz, który znalazła w podręczniku do nauki angielskiego Leona Szkutnika. Zapadł jej w pamięć, bo dobrze określał to, co czuła. Cytuje go również Elżbieta Sieradzińska, a potem dodaje krótki komentarz, częściowo posiłkując się słowami innego wielkiego admiratora gór. Chyba nie może być lepszego podsumowania tej wysublimowanej i bolesnej biografii Wandy Rutkiewicz.

Próbowałam | nie udawało się | wiele razy | wodziło na pokuszenie | poddaj się | mogłam znaleźć wykręt | choćby zwolnienie lekarskie | „niezdolna do walki” | nie zrobiłam nic | walczę aż do gorzkiego końca | przeciwko nim | przeciwko tobie | przeciwko sobie samej | i wygram | ponieważ nie mam | innego wyjścia
Wygrała?
„Góry milczą — mawiał ksiądz Tischner — a wszystko, co milczy, nadaje się do do przechowywania ludzkich tajemnic”.

Zobacz zbiorczą recenzję o książkach poświęconych Wandzie Rutkiewicz [klik].

ikonka gór - przerywnik tekstu

Zobacz LISTĘ wszystkich zrecenzowanych na blogu książek tutaj – [klik].

Zobacz OKŁADKI wszystkich zrecenzowanych na blogu książek tutaj – [klik].

Brak komentarzy

góry lektury logo490
© 2025 baturo.pl

Inne strony